W Myślęcinku konie ciągną sanie, do których - jeśli jest ciemno - mocowane są pochodnie. W Mochlu poza kuligiem, w programie jest też ognisko z kiełbaskami
Nie co roku zima pozwala zorganizować kulig z prawdziwego zdarzenia. W tym roku spadło tyle śniegu, że aż szkoda nie skorzystać z takiej okazji.
Na kulig najlepiej wybrać się z grupą znajomych. Nie dość że wtedy zaoszczędzimy, to zabawa będzie lepsza.
Przejażdżka po Myślęcinku
Kuligi codziennie organizowane są w Leśnym Parku w Myślęcinku. - Przejażdżki robimy i w dzień, i wieczorami, kiedy jest już ciemno - mówi Wiesław Kraszewski z Ośrodka Rekreacji Konnej. - Wtedy na duże sanie mocujemy dwie pochodnie, oczywiście są też janczary, czyli dzwonki przyczepione do uprzęży.
Kulig ciągną dwa konie "ubrane" w specjalnie umocnione puszorki. Do wielkich sań, w których mieszczą się cztery osoby, łańcuchami przyczepia się kilka mniejszych sanek, także specjalnie przygotowanych do tego typu przejażdżek. - Raczej nie korzystamy z sanek, które przynoszą ze sobą klienci - mówi Kraszewski. - Nie zawsze są w odpowiednio dobrym stanie i wtedy co parę metrów trzeba się zatrzymywać i przyczepiać sanki z powrotem, bo stare drewno puszcza.
Do kuligów wybiera się odpowiednie konie. W Myślęcinku aż kilkanaście jest dobrze przygotowanych do ciągnięcia sań - muszą być silne, sprawne i niezbyt strachliwe, żeby nie spłoszyć się krzykami rozbawionych uczestników.
W jednym zaprzęgu może brać udział do 12 osób, ale na podróż przez las jednorazowo może wyjechać aż pięć konnych par. - Wyjeżdżamy spod stadniny konnej, jedziemy przez park aż do Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Edukacji Ekologicznej, potem przejeżdżamy obok lunaparku, zahaczamy o jeleni wybieg i jeszcze trochę krążymy po okolicach - opowiada Kraszewski.
Taka przejażdżka trwa godzinę, a za cały zaprzęg zapłacimy 150 zł.
Konie i ognisko w Mochlu
Dwa mocne konie rasy fiord ciągną kilka sanek w Mochlu, tuż pod Bydgoszczą. W gospodarstwie agroturystycznym kulig to tylko jedna z wielu atrakcji. Jest też minizoo, stadnina i specjalne miejsce na wielkie ognisko.
- Tutaj zimą naprawdę jest co robić - mówi Krystyna Drzewiecka, właścicielka gospodarstwa. - Dzieciaki przyjeżdżają na kuligi, ale można też pospacerować po pięknej okolicy. Pola i lasy zasypane śniegiem to widok, który zapiera dech w piersiach.
Po kuligu można ogrzać zmarznięte dłonie przy ognisku. Są też kiełbaski, pieczywo i gorąca herbata. Chętni mogą także spróbować nauczyć się jeździć konno. - Nasze koniki lubią te zabawy na śniegu - mówi Drzewiecka. - Ale kulig przygotowujemy sami, bo jak mieszczuchy poprzypinają łańcuchy, to zawsze po drodze jakieś sanki się odepną.
Kulig w Mochlu kosztuje 35 zł od osoby. Jeśli grupa jest liczna (powyżej 10 osób), wtedy cena spada do 30 zł. Ognisko i kiełbaski są wliczone w cenę.
Autor: Anna Tarnowska
Źródło: Gazeta Bydgoszcz
|
Wysłano dnia 01-02-2010 o godz. 10:46:12 przez KARY
|
|
| |
| Oceny artykułu |
Wynik głosowania: 0 Głosów: 0
|
|
|