
Konne mistrzostwa armii II RP
Data: 17-09-2005 o godz. 08:00:00 Temat: Sport
Najważniejszymi wojskowymi zawodami sportowymi w broniach jezdnych w dwudziestoleciu międzywojennym, a obowiązkowymi w kawalerii i artylerii konnej, były coroczne Mistrzostwa Armii, tzw. Mili-tari.
Inicjatorem wprowadzenia tej konkurencji na stale byt por. Tadeusz Daszewski, znany jeździec sprzed l wojny światowej, oficer 3 Pułku Ułanów, który w początkach lat dwudziestych zajmował stanowisko kierownika sportu konnego w Ministerstwie Spraw Wojskowych. On to po raz pierwszy zorganizował championa! pułkowy podczas Cross Country we własnym majątku Nowa Wieś pod Warszawą w roku 1922. Zawody zostały przyjęte z uznaniem zarówno przez nielicznych jeszcze wówczas uczestników, jak i obserwatorów. Zaakceptowanie tej konkurencji przez ówczesnego szefa Departamentu Kawalerii MSWojsk. gen. Śląskiego, wprowadziło ją już od następnego roku na stałe, jako obowiązującą dla całej jazdy.
Mistrzostwa te, nazywane raz Armii, raz Wojska, raz Wojska Polskiego, byty rozgrywane dwustopniowo. Wyłonione w pułkach ekipy najlepszych jeźdźców startowały w zawodach eliminacyjnych. Zwycięskie ekipy i najlepsi jeźdźcy indywidualni z pozostałych pułków, kwalifikowali się do rozgrywek mistrzowskich. Przepisy rozgrywania zawodów zmieniały się wielokrotnie. Ciągle coś uzupełniano i poprawiano. W efekcie stały się one sprawdzianem wyszkolenia oficerów (gdyż tylko oni mieli prawo startu w tych zawodach) i jednocześnie formą próby dzielności koni wojskowych.
Zawody te były jakby przeniesieniem na płaszczyznę wojskową wszechstronnego konkursu konia wierzchowego, wzbogaconego o próby strzelania z pistoletu i władania białą bronią. W skład całej konkurencji wchodziły: ujeżdżenie na czworoboku (początkowo całym zespołem na komendę, potem indywidualnie na stoczonym służbowym siodle oficerskim, w końcu na siodle sportowym), następnego dnia przebieg terenowy składający się z "dróg i ścieżek", stiple chase i crossu. Tę próbę odbywano na stoczonym rzędzie służbowym o wymaganej wadze, w ubiorze polowym i z bronią. Sprawdzian władania bronią początkowo wchodził w skład tej próby, później był rozgrywany osobno. Ostatniego dnia zawodów odbywał się konkurs skoków dla koni, które przeszły pomyślnie przegląd weterynaryjny. Tę próbę jechano na siodłach sportowych, a więc i bez broni. Wyłaniano zwycięzców indywidualnych i zespołowych, zarówno poszczególnych prób, jak i w klasyfikacji ogólnej. Najlepsi otrzymywali tytuły mistrza i dwóch wicemistrzów armii.

Finały mistrzostw były zawsze wielkim świętem broni konnych. Zjazd był zawsze duży, bo startowało ponad 50 zawodników. W roku 1934 rekordowa liczba - 86. Przez pierwszych sześć lat zawody rozgrywano w Warszawie. Potem co roku inna brygada kawalerii była organizatorem tej ogólnopolskiej imprezy, wybierając na ten cel miasto na swoim terenie. I tak w roku 1929 Mistrzostwa odbyły się w Poznaniu, w 1930 znów w Warszawie, a następnie w kolejnych latach w Wilnie, Krakowie, Baranowiczach, Hrubieszowie, Suwałkach, Łucku, Białymstoku, Lwowie i ostatnie, tuż przed wybuchem wojny w roku 1939 w Bydgoszczy.
Obecnie, dysponując pełnymi wynikami i wykazem uczestników, można podsumować 17-letni okres rozgrywania tych zawodów. Tytuły mistrzowskie i wicemistrzowskie, zarówno zespołowe, jak i indywidualne zdobyły 22 pułki kawalerii (na 40 istniejących), 7 Wielkopolski Dywizjon Artylerii Konnej, Korpus Ochrony Pogranicza i Centrum Wyszkolenia Kawalerii. Jeżeli ułożyć tabelę zwycięzców, stosując punktację: za I miejsce - 3 pkt., za II - 2 pkt. i za 111 -1 pkt., to pierwsze miejsce zajmuje 15 Pułk Ułanów Poznańskich (31 pkt.), nieznacznie mu ustępuje 16 Pułk Ułanów Wielkopolskich (29 pkt.), a na trzecim miejscu plasuje się 3 Pułk Strzelców Konnych (19 pkt.).
Wielką rzadkością w tego typu zawodach był udział w nich oficera w stopniu generała brygady, a był nim w roku 1935 gen. Władysław Anders, który zajął na koniu "Saki" 23 miejsce na 63 zawodników kończących Mistrzostwa w Suwałkach.
Władysław Anders, jeszcze w stopniu pułkownika dyplomowanego, będąc dowódcą 2 Samodzielnej Brygady Kawalerii w Brodach, na Mistrzostwach Armii rozgrywanych w Krakowie w roku 1932, plasując się w klasyfikacji indywidualnej na III miejscu na skarogniadym 9-let-nim wałachu "Regent II", zdobył tytuł II wicemistrza Wojska Polskiego. Płk Anders występował w barwach 15 Pułku Ułanów Poznańskich, którym dowodził podczas wojny bolszewickiej, choć tego pułku nie reprezentował.
Ten pułk, stacjonujący do roku 1939 w Poznaniu, który w tabeli uzyskanych wyników w zawodach "Militari" zajął pierwsze miejsce, na 17 rozegranych finałów mistrzostw startował zespołowo 12 razy oraz dwukrotnie był reprezentowany przez jednego zawodnika. W ciągu tych lat barw pułku broniło 17 oficerów, startujących ogółem 50 razy na 24 koniach.
Połowa z tych koni była jeszcze po wojnie niewiadomego pochodzenia, w tym dwa importy z Węgier, natomiast 12 młodszych, na których startowano w latach trzydziestych, było już pełnorodowych, wyhodowanych na terenie Wielkopolski. W większości maści kasztanowatej, przeważającej u koni typu poznańskiego, a także dlatego, że na takich "siedział" 15 Pułk Ułanów.
Pierwszym sukcesem pułku w tych zawodach było zdobycie I miejsca i tytułu indywidualnego mistrza armii w roku 1924 przez por. Władysława Zgorzelskiego na koniu "Zamoroka". Po dwuletniej przerwie w startach, zespół pułkowy w składzie: por. W. Zgorzelski na "Mój", por. Aleksander Sitek na "Muma", por. Kazimierz Gzowski na "Łaskawy" i por. Władysław Bobiński na "Grat" w roku 1927 zajmuje II miejsce i uzyskuje tytuł I wicemistrza armii. W roku 1928 ekipa 15 Pułku najlepsza w eliminacjach, w finale nie zdobywa żadnego tytułu.
Rok 1929 jest pomyślny. Zespół w składzie: por. W. Zgorzelski - "Rinaldo", por. Piotr Piniński - "Niedźwiedzica", por. Jan Brodzki - "Nelson", por. Janusz Kapuściński - "Macedończyk", na mistrzostwach rozegranych w Poznaniu zdobywa dwa tytuły mistrza armii - zespołowy i indywidualny (W. Zgorzelski). W następnym roku sukces Ułanów Poznańskich jest jeszcze większy. Mistrzem armii zostaje ta sama ekipa, por. J. Brodzki na koniu "Mój" zostaje indywidualnym mistrzem, a por. W. Zgorzelski I wicemistrzem.

Kolejne cztery lata są dla pułku latami "chudymi". Starty w roku 1931 w Wilnie i w 1932 w Krakowie nie przynoszą zwycięstw, a w latach 1933 i 1934 ekipa pułkowa nie kwalifikuje się do finału i dwukrotnie pułk reprezentuje por. J. Brodzki na "Wiking IV", zajmując w Baranowiczach miejsce VII i w Hrubieszowie VIII.
W roku 1935 w Suwałkach z Wielkopolski startują dwa zespoły - najlepszy w eliminacjach 17 Pułk Ułanów i Ułani Poznańscy, którzy plasują się na V miejscu (na 15 ekip). Rok 1936. Mistrzostwa Wojska w Łucku. Zespół 15 Pułku w składzie: rtm. P. Piniński na "Wiking IV", por. Zbigniew Kiedacz na "Taksówka", por. Szymon Skorupski na "Zakaz", ppor. Marian Łukowski na "Żbik" zdobywa tytuł I wicemistrza armii. W kolejnym starcie w Białymstoku w roku 1937 pułk powtarza swój wynik i wywalcza tytuł I wicemistrza, a rtm. J. Brodzki zdobywa tytuł indywidualnego mistrza armii na koniu "Wiking IV". Rok 1938 na mistrzostwach we Lwowie przynosi pułkowi, po latach przerwy, znów tytuł zespołowego mistrza Wojska Polskiego, który zdobywa ekipa w składzie: ppor. Roman Rożałkowski na "Barcelona", por. Z. Kiedacz na "Taksówka", por. S. Skorupski na "Zakaz", por. M. Łukowski na "Warna". Por. Rożałowski został II wicemistrzem armii indywidualnie.
Ostatnie mistrzostwa odbyły się w Bydgoszczy w roku 1939, skąd ekipa: por. S. Skorupski - "Zakaz", por. R. Rożałowski -"Barcelona", ppor. Jerzy Kozierowski - "Balet", ppor. Maciej Prószyński - "Celina" przywiozła tytuł II wicemistrza armii.
Wybuchła II wojna światowa. Mistrzostwa Konne Wojska Polskiego przeszły do historii. Już nikt nigdy nie odbierze 15 Pułkowi Ułanów Poznańskich wywalczonego żmudną, codzienną pracą czołowego miejsca w tym corocznym sprawdzianie kawaleryjskiego wyszkolenia oficerów. Z tych siedemnastu, którym pułk zawdzięczał ten sukces, ośmiu nie przeżyło wojny - dwóch poległo w kampanii wrześniowej, jeden we Włoszech, pięciu zostało zamordowanych w Katyniu i Charkowie. Ostatnich dwóch doczekało dziś sędziwego wieku. Wszyscy mieli prawo do dumy z dobrze spełnionego obowiązku w służbie (jedenastu odznaczono najwyższym polskim odznaczeniem bojowym - Orderem Virtuti Militari) i z wyników jeździeckich.
Doświadczenie uczy, że nagle zmiany pogody mogą przysporzyć wielu kłopotów nie tylko zawodnikom, ale i organizatorom imprez jeździeckich. Wichury i ulewne deszcze zmuszają niekiedy do zmiany trasy w przebiegach terenowych, bądź zwiększają skalę trudności prób.
Rozgrywane w dniach 26-29 lipca 1934 w Hrubieszowie finały Mistrzostw Armii, na skutek takich właśnie ulewnych deszczów, były prze wiele lat wspominane jak zły sen przez uczestników tych zawodów. Poszczególne próby rozgrywano na placach ćwiczeń 2 Pułku Strzelców Konnych oraz na przyległych terenach. Pułk ten w owym roku nie zakwalifikował się do finału i dlatego reprezentował go tylko jeden jeździec, por. Stanisław Glasser. Ulewa, która się rozpoczęła w dniu przed zawodami, zamieniła tamtejsze ciężkie gleby w grząskie błoto i kałuże wody. Na dodatek jeźdźcy startowali w próbie ujeżdżenia i władania bronią w strugach deszczu. Mimo tych przeciwności uzyskane wyniki wcale nie były złe.
Prawdziwe kłopoty zaczęły się w dniu próby terenowej. Jak zanotowano w sprawozdaniu, "wołyńskie drogi, zamienione po kilkudniowym deszczu w jedną gliniastą, lepką masę, do tego podmokłe łąki, na których odbywały się biegi z przeszkodami i na przełaj, spowodowały, że próba ta stała się rzeczywiście bardzo trudną, wymagającą doskonale przygotowanych koni".
W crossie jeden z rowów był powodem wielu karnych punktów, a dla większości zawodników mniejszej lub większej kąpieli. Był to głęboki rów odwadniający, o prostopadłych ścianach, wpadający do rzeki Hucz-wy, a tuż za nim drugi - mniejszy. W normalnych warunkach, przy ładnej pogodzie i niskim stanie wody, nie były one trudne do skakania. Natomiast obydwa zalane wodą, która wystąpiła z brzegów i utworzyła wokół szerokie rozlewisko, nie pozwalały się zorientować gdzie ma nastąpić odskok, czy raczej przeszkodę przejechać jak bród. Byli i przejeżdżający, i skaczący. I jedni, i drudzy nie uniknęli kąpieli. Większość, gdy koń zdejmował się do skoku na skraju rozlewiska, lądowała w najgłębszym miejscu, po szyję w wodzie, i miała trudności w wydostaniu się na drugi brzeg. Innym udawało się wylądować w płytszym rowie, co też kończyło się upadkiem. Tylko kilkunastu jeźdźców, na 86 startujących, przebyło tę pułapkę "na sucho". Udawało się to tym, którzy najeżdżali na tę przeszkodę w dużym tempie, a koń szerokim skokiem pokrywał całe rozlewisko.
Przy poprawiających się z roku na rok umiejętnościach jeźdźców i koni, a jednocześnie dbałości o utrzymanie jednakowych warunków poszczególnych konkurencji Mistrzostw, a nie "windowania" ich, pojęcie o tym jak warunki atmosferyczne utrudniły przebiegi, może dać porównanie wyników zespołowych i indywidualnych z roku 1933 i tego "feralnego" - 1934. W Hrubieszowie ukończyło konkurencje mistrzowskie 65 zawodników.
Rok 1933. Zespołowo:
I - 25 Pułk Ułanów -898 5/8 pkt. k.;
II -17 Pułk Ułanów -1105 2/5 pkt. k.; III - 26 Pułk Ułanów -1138 3/8 pkt. k. Rok 1934. Zespołowo:
I -17 Pułk Ułanów -1721 2/3 pkt. k.;
II - 3 Pułk Strzelców Konnych -1853 3/5 pkt. k.; III - 20 Pułk Ułanów -1912 5/8 pkt. k. Rok 1933. Indywidualnie:
I -rtm. Józef Wolski (25 P. Ul.) -235 2/3pkt.k.;
II - por. Piotr Tudziński (26 P. Uł.) -267 1/2 pkt. k.; III -por.Adam Galica (3P.Uł.) -278 1/3 pkt. k. Rok 1934. Indywidualnie:
I - por. Michał Gutowski (17 P. Uł.) - 441 2/3 pkt. k.;
II - por. Bazyli Nieczaj (3 P. S. K.) -471 1/3 pkt. k.; III - por. Romuald Kamiński (24 P. Uł.) - 478 1/3 pkt. k.
Autor: Lesław Kukawski
|
|